Access Token not set. You can generate Access Tokens for your Page or Profile on fb.srizon.com. After generating the access token, insert it on the backend

0

Jako że ludzie mają zwyczaj generalizować i szufladkować, istnieje wyobrażenie Ślązaków o sobie samych. Wśród cech, którymi zwykli się Ślązacy szczycić, są zdrowy rozsądek i pragmatyzm – cechy wykształcone przez wieki funkcjonowania na terenie pogranicza oraz ciężkiej fizycznej pracy. Wydaje się jednak, że nasz rybnicki pragmatyzm ma też swoje gorsze strony.

Rybnik nie może pochwalić się wiekowymi zabytkami. Poza prezbiterium dawnego, XV-wiecznego kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny na Górce Kościelnej i budynkiem obecnego Sądu Rejonowego nie ma w centrum budynków starszych niż z początku XIX w. Niewiele jak na miasto, którego powstanie datuje się na XII/XIII w. Nawet tzw. „stary kościół” pochodzi z 1801r.

Coś musi wisieć od dawna w rybnickim powietrzu (i nie chodzi o smog), skoro ślady przeszłości zwykło się traktować do bólu praktycznie – jeżeli tylko coś przestaje być funkcjonalne i przydatne, przeznacza się to do likwidacji, a na tym miejscu buduje się nowe, teoretycznie lepsze. Podobno tylko uporowi hrabiego Węgierskiego, którego przodkowie pochowani byli w prezbiterium kościoła „na górce”, zawdzięczamy przetrwanie pozostałości architektury gotyckiej w Rybniku – rybniczanie wykorzystali bowiem budulec ze starej świątyni do budowy nowej – „starego kościoła” właśnie. Zamek, w kształcie zbliżonym do dzisiejszego, powstał dopiero w XVIII w. Murowana zabudowa Śródmieścia, z murowanym ratuszem włącznie, powstała dopiero w XIX w. jako efekt przyspieszonego rozwoju miasta, zastępując mniej trwałą i bezpieczną zabudowę drewnianą.

Działania wojenne 1939 – 1945 okazały się dość łaskawe dla centrum miasta, dlatego rybnicki Rynek posiada dziś dość spójną architekturę, w przeciwieństwie np. do Raciborza. Ale Śródmieście na Rynku się nie kończy. Już północna część ul. Raciborskiej przy Rynku czy zachodnia pierzeja Pl. Wolności to zupełnie inna estetyka. Okres powojenny przyniósł też zupełnie inną architekturę, taką jak dominujące nad miastem bloki przy ul Chalotta,  przy ul. Saint Valier czy Skłodowskiej i DH Hermes, ale też Teatr Ziemi Rybnickiej, którego bryła stała się jednym z ikon naszego miasta.

IMG_3238

Nieistniejący budynek przychodni. Dawniej willa mieszkalna.

 

Przez ostatnie 25 lat budynki z okresu Królestwa Prus i Cesarstwa Niemieckiego podlegały modernizacjom i wyburzeniom, a na ich miejsce i w ich sąsiedztwie powstawały nowe, mniej lub bardziej szanujące historyczną tkankę miasta. Zniknął budynek starej Szkoły Muzycznej, który z pewnością nie należał do najpiękniejszych, ale zastąpił go gmach Sądu Okręgowego, z powodzeniem startujący w konkursie „Makabrył” roku 2011. Zniknęła narożna kamienica ze skrzyżowania ulic Raciborska/Dworek. Dziura pozostała po starej kamienicy (kiedyś sklep obuwniczy) w północnej części Pl. Wolności oraz po narożnej kamienicy przy ul. Miejskiej (wjazd do dawnej kostnicy – również zburzonej). Stara drukarnia na ul. Kraszewskiego musiała ustąpić miejsca nowemu budynkowi wielorodzinnemu. Na miejscu dawnej przychodni przy ul. Hallera, której wygląd po przeróbkach przestał zdradzać XIX-wieczne pochodzenie powstał skwer. Choć powstanie galerii Focus Mall udało się połączyć z zachowaniem starej słodowni browaru, to jednak ikoną miasta raczej się nie stanie. Z pewnością nie grozi to też Plaza Centre.

IMG_0857

„Królewska” fantazja w dzielnicy Smolna

 

Wyburzanie starych budowli i tworzenie nowych jest naturalnym procesem w życiu miasta i Rybnik nie jest w tym odosobniony. Estetyka nowych dzieł architektów również pozostaje kwestią dyskusyjną nie tylko u nas. Nie jest też wyłącznie rybnickim problemem brak konsekwentnego nadzoru urbanistycznego nad radosną twórczością zaspokajających fantazje swoich zleceniodawców projektantów. Dlatego wydawało się, że powołanie na stanowisko pełnomocnika prezydenta architekta Wojciecha Studenta i ogłoszenie przez niego planów utworzenia w Rybniku parku kulturowego jest pierwszym krokiem w kierunku utworzenia koncepcji ochrony historycznych walorów miasta oraz zapanowania nad ładem przestrzennym w Rybniku. Sztandarowymi przykładami takiej polityki wydaje się być utworzenie Industrialnego Centrum Kultury „Ignacy”, koncepcja tzw. Kwartału „Juliusz”, ale też np. wprowadzenie jednokolorowych parasoli w restauracyjnych ogródkach na rybnickim rynku.

 

W grudniu 2016r. na portalu Rybnik.com.pl pojawił się artykuł[1], w którym przedstawiona została m.in. wizualizacja projektu zagospodarowania obecnego parkingu przy ul. Hallera aż do rzeki Nacyny. Nie trzeba dokładnie się przyglądać, żeby zauważyć, że nie ma na niej ani jednego budynku po dawnej rzeźni miejskiej z XIX w. (później MPGKiM oraz Straż Miejska). O ile wizualizacja Kwartału „Juliusz” uwzględnia pozostawienie budynku po starej gazowni (później hali mięsnej), o tyle przy ul. Hallera projektant umieścił potężny, wielokondygnacyjny, nowoczesny gmach. Czyżbyśmy mieli stać się świadkami kolejnego spektakularnego zwycięstwa pragmatyzmu nad sentymentalizmem w naszym mieście?…

Oczywiście wizualizacja projektu „Rzeczna” nie musi mieć wiele wspólnego z rzeczywistym efektem końcowym, ale jej ogólne założenie może budzić kontrowersje. Teren przy ul. Hallera stawał się bohaterem komputerowych wizualizacji już w przeszłości, niestety (na szczęście?) nie okazały się one wystarczająco olśniewające dla potencjalnych inwestorów, którzy omijali tę „okazję” szerokim łukiem przez prawie 10 lat, mimo kolejnych „promocji”. Dzisiaj kierowców korzystających z parkingu straszą brudne i zeszpecone styropianem budynki w zachodniej części działki i dwa zaniedbane budynki przy wjeździe od ulicy Hallera. Z pewnością nie jest to najlepsza wizytówka Rybnika i zmiany są konieczne. Czy zabudowa wielkimi betonowymi gmachami (nawet gdyby uwzględniono skrawki dla zieleni) to rzeczywiście najlepszy sposób na zagospodarowanie tego terenu?

IMG_1380

Budynek administracji dawnej rzeźni miejskiej

 

Chociaż w przestrzeni miejskiej Rybnika tego nie widać, z naszym miastem związanych jest wielu znamienitych architektów. Z Rybnika pochodzi Marcin Jojko z pracowni „Jojko+Nawrocki architekci”, która stworzyła m.in. słynne „Domy sąsiedzkie”[2]. Związki z Rybnikiem ma Robert Konieczny – laureat międzynarodowych nagród za dom „Arka” oraz Muzeum Centrum Dialogu „Przełomy” w Szczecinie. W Rybniku mieszka Marek Wawrzyniak, uczestnik międzynarodowych konkursów i laureat nagród m.in. za koncepcje zagospodarowania przestrzeni miejskich[3]. Także pełnomocnik prezydenta może poszczycić się wieloma nagrodami m.in. za opracowanie koncepcji zagospodarowania zabytkowych rynków i placów (Kłobuck, Krosno Odrzańskie, Głogów) oraz projektem odbudowy renesansowego zamku w Polskiej Cerekwi[4]. Efektem jego pracy jest również to, że po raz pierwszy chyba od czasów powstania budynku Teatru Ziemi Rybnickiej, Rybnik ma szansę na realizację ciekawego projektu użyteczności publicznej – sali koncertowej przy szkole muzycznej[5].

Eksponowanie historycznych walorów miasta i łączenie ich z nowoczesną architekturą jest praktykowane nie tylko na świecie, ale i w Polsce. Nie tylko w dużych miastach, jak Stary Browar w Poznaniu, Fabryka Izraela Poznańskiego w Łodzi, Browar Lubicz w Krakowie, słynna Cricoteka[6] czy Małopolski Ogród Sztuki[7] tamże – które, miejmy nadzieję, kiedyś zainspirują właścicieli budynków po dawnej Hucie Silesia. Również w mniejszych miastach:  biblioteka w Opolu[8], luksusowe mieszkania w gliwickim spichlerzu[9] czy lofty w Żytnim Młynie w Szamotułach[10]. Rybnik na takie realizacje – w proporcjonalnej skali, oczywiście – nie zasługuje, czy tylko nas nie stać?…

IMG_3220

Jeden z budynków pozostałych po dawnej rzeźni miejskiej. Ostatnio siedziba Straży Miejskiej. Aktualnie – ruina.

 

Z pewnością rachunek ekonomiczny jest podstawowym czynnikiem oceny każdej inwestycji. Szczególnie gdy ocenę taką ma wydać urzędnik opłacany z podatków. Warto jednak zastanowić się, czy chcemy w naszym mieście dbać o pozostałości kultury materialnej naszych przodków, czy też, idąc za ich przykładem, chcemy budować miasto ciągle od nowa?

 

Z jakiegoś powodu zabytkowe miasta z budynkami utrzymanymi w przyjaznej, ludzkiej skali cieszą się opinią lepszych miejsc do życia i spędzania czasu niż wielkie, nowoczesne centra biznesowe. W reklamie mającej budzić w odbiorcy zaufanie i poczucie sielankowości nie wystąpi rynek Raciborza czy Namysłowa z powojenną, „klockową” zabudową, ale raczej rynek z Bielska – ze starymi kamieniczkami na każdej pierzei.  Dlatego prawdopodobnie to jest najlepszy moment, żeby zastanowić się, co jest dla nas ważne i jaka wizja śródmieścia tak naprawdę bardziej nam się opłaca w dłuższej perspektywie – zanim buldożery rozjadą kolejne budynki, które mogłyby stać się zabytkami?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[1]http://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,miasto-planuje-wybudowac-parking-wielopoziomowy-i-hale-lekkoatletyczna-ile-moga-kosztowac-te-inwestycje,wia5-3266-32091-2.html

 

[2] http://www.bryla.pl/bryla/51,85301,8510210.html?i=0

[3] http://www.toprojekt.com/#/pl/projects

[4] http://www.projekt3.pl/index.php

[5] http://www.bryla.pl/bryla/1,85301,18664534,nowa-sala-koncertowa-w-rybniku-wyniki-konkursu.html

[6] http://www.sztuka-architektury.pl/index.php?ID_PAGE=39937

[7] http://www.sztuka-architektury.pl/index.php?ID_PAGE=35922

[8] http://www.sztuka-architektury.pl/index.php?ID_PAGE=27589

[9] http://www.bryla.pl/bryla/1,85301,7013903,Lofty_w_starym_spichlerzu_juz_gotowe.html

[10] http://nowyzabytek.pl/lofty-w-szamotulskim-mlynie/

  • Udostępnij wpis
Poprzednie Wpis Następne S5