0

Sytuacja rybnickich handlowców jest dowodem na to, że polityka magistratu na tym obszarze jest ciągiem przypadkowych zdarzeń przeplatanych z chaotycznymi próbami reakcji. Forum Obywateli Rybnika proponuje przywrócenie zachwianej równowagi i ograniczenie efektów nieudolnej polityki przy pomocy długofalowego planu działania.

W świecie przyrody znane są sytuacje, kiedy zmiana populacji jednego gatunku wpływa bezpośrednio na zmianę populacji drugiego – np. nadmierny wzrost liczby drapieżników powoduje spadek liczby ofiar, co w konsekwencji prowadzi do wymierania jednego albo nawet obu gatunków. Takie sytuacje powodowane bywają często pojawieniem się nowego czynnika w ustabilizowanym środowisku, czyli zachwianiem równowagi. Skąd ta przyrodnicza refleksja? Bynajmniej, jej inspiracją nie jest szczupak w herbie naszego miasta. Za to pewne analogie można dostrzec w sytuacji miejscowego handlu.

W  1998 roku otwarto w Rybniku pierwszy tzw. „hipermarket”, czyli sklep wielkopowierzchniowy łączący obsługę tradycyjną z samoobsługą – Real. W tamtym czasie Polacy mieli zwyczaj robić duże zakupy np. raz albo dwa w tygodniu. Nie inaczej było w Rybniku, gdzie tradycja środowych i sobotnich targów pozostaje żywa do dziś, chociaż już nie tak popularna jak jeszcze 15 lat temu. Ogromne sklepy wyrastały wtedy w Polsce jak grzyby po deszczu, z reguły na obrzeżach miast. Rybnicki hipermarket znalazł się w idealnej dla niego lokalizacji: między centrum miasta a kilkudziesięciotysięcznym osiedlem. W sklepie można było dokonać prawie kompletnych zakupów pod jednym dachem, taniej niż w większości lokalnych sklepów, nic więc dziwnego, że przyciągał co tydzień tysiące klientów z miasta i okolic, a niewielka lokalna sieć supermarketów „Merkpol” nie stanowiła dla niego żadnej konkurencji.

Przez wiele lat Real pozostawał jedynym sklepem wielkopowierzchniowym w mieście, a na rynku pojawiały się (czasem znikały) kolejne sklepy sieciowe o dużo mniejszej powierzchni i asortymencie. Dopiero w 2005 roku powstał hipermarket Tesco, rok później Carrefour, w siłę urosła sieć Biedronka (aktualnie 13 sklepów – w tym dawne sklepy Merkpol). W tym czasie zmieniły się zwyczaje zakupowe Polaków. Od kilku lat badania wskazują, że chętniej robimy częste zakupy blisko domu, niż wycieczki po większe zapasy w większych odstępach czasu. Tę tendencję w porę zauważyły i skrzętnie wykorzystały sieci mniejszych sklepów, tzw. „dyskonty”, czyli Biedronka, Lidl, Netto i Aldi. Hipermarkety nie przynoszą już takich zysków, jak dawniej, kolejne sieci uciekają z trudnego polskiego rynku (Geant, Real) albo inwestują w mniejsze sklepy osiedlowe (Tesco, Carrefour).

I znów nie inaczej stało się w Rybniku. W raporcie sporządzonym na początku 2013r. Rybnik figuruje jako 3. miasto w Polsce, a nr 1. w Województwie Śląskim, pod względem liczby dyskontów w odniesieniu do liczby mieszkańców (w Rybniku jeden dyskont przypada na 7,8 tys. mieszkańców – dla porównania w Tychach na 18,5 tys.). W ogólnopolskim rankingu wyprzedziły nas m.in. Gorzów Wielkopolski i Szczecin – miasta często odwiedzane przez klientów z Niemiec.

markety 1

markety 2

Od tamtego czasu w całej Polsce powstały kolejne sklepy: w Rybniku w 4. Kwartale 2014r. znajduje się już 20 dyskontów, przy 140 tys. ludności, czyli jeden sklep tego typu obsługuje średnio 7 tys. mieszkańców. Według doniesień prasowych nowy supermarket powstanie na terenie parku przy D.H. Domus. Jeżeli będzie to (a wszystko na to wskazuje) Kaufland, również zaliczany do dyskontów, mamy szansę stanąć na wyższym stopniu podium w kolejnym krajowym rankingu. Tylko czy będziemy z tego dumni?

„Dyskont” to sklep, w którym klient powinien znaleźć z definicji tani towar. Sieci osiągają to rezygnując z niektórych artykułów markowych i wprowadzając na ich miejsce marki własne, ograniczając asortyment do najlepiej rotującego, redukując do niezbędnego minimum zatrudnienie i rezygnując z obsługi tradycyjnej na rzecz samoobsługi. Czym większa ilość sklepów, tym większe ilości towaru może sieć zamawiać u producenta, a większe zamówienia to niższa cena – nieosiągalna dla małego lokalnego sklepu. Silna pozycja na rynku pozwala sieciom handlowym wymuszać na niektórych producentach wysokie normy jakościowe. Dla klienta, którego interesuje przede wszystkim niska cena, dyskont jest jak najbardziej pożądaną formą handlu. Byłoby hipokryzją twierdzenie, że większość z nas nie robi w nich zakupów. Ba! należy cieszyć się, że mamy możliwość dokonywania wyboru w warunkach wolnego rynku. Niebezpieczeństwo polega na tym, że rosnąca siła sieci handlowych, paradoksalnie, może nas tego wyboru pozbawić – w naszym mieście równowaga już została zachwiana.

Jednym z podstawowych kryteriów doboru asortymentu w sieciach handlowych jest sprzedawalność w skali sieci. Jeżeli dany produkt rewelacyjnie sprzedaje się w Rybniku, ale poza tym nigdzie indziej, jest wysoce prawdopodobne, że wkrótce zniknie z półek całej sieci. Wojna cenowa między korporacjami odbija się bardzo często na jakości dostępnych w nich towarów – artykuły lepszej jakości, a co się z tym często wiąże – droższe – wycofywane są z ich asortymentu jako nierentowne, bo zbyt słabo rotujące. Ekspansja marketów prowadzi do zwiększania ich udziału w rynku często kosztem lokalnych przedsiębiorstw handlowych, a ujednolicanie asortymentu w korporacjach w oparciu o sumaryczne dane z całego kraju w efekcie prowadzi do braku dostępności niektórych artykułów na terenach, gdzie wyparty został handel lokalny, nakierowany na potrzeby miejscowego, a nie globalnego konsumenta. W ten sposób klient zostaje pozbawiony wyboru.

Automatyzacja sprzedaży powoduje, że w marketach klient nie zawsze może liczyć na poradę sprzedawcy przy wyborze towaru (o ile wybór, zwłaszcza w dyskontach, w ogóle istnieje). Zaangażowanie zwykle słabo opłacanych pracowników nie może się równać  z zaangażowaniem właściciela sklepu, co często skutkuje niezadowoleniem klientów z jakości obsługi. Proceduralne i oszczędnościowe sposoby motywowania osób zatrudnionych w korporacjach tylko pogłębiają frustrację zarówno pracowników, jak i klientów.

Większość sieci handlowych płaci podatek CIT (Podatek dochodowy od osób prawnych). Jest on opłacany w miejscu, w którym zarejestrowana jest główna siedziba firmy. Co to oznacza w praktyce? Rybniczanin kupujący u lokalnego przedsiębiorcy wzbogaca budżet swojego miasta, klient sieci handlowej, chcąc nie chcąc, wspiera budżet zupełnie innej miejscowości. Zanik lokalnego handlu prowadzi wprost do zmniejszenia wpływów do miejskiej kasy. Innymi słowy: w ramach inwestycji np. sieci Kaufland w Rybniku może powstać nowy parking i chodniki wokół terenu sklepu, ale nie jest pewne, że w budżecie miasta znajdą się środki na chodnik przy drodze do szkoły.

Forum Obywateli Rybnika stoi na stanowisku, że wolny rynek jest wartością pożądaną i należy go chronić. Zaburzenie równowagi między drobnymi podmiotami, a wielkimi korporacjami może być dla niego zagrożeniem – najlepszym tego przykładem jest, powodowana oszczędnościami, coraz niższa jakość świadczonych w sieciach usług, chociaż duża konkurencja powinna gwarantować skutek całkowicie odwrotny. Od pewnego czasu w Rybniku zanikają lokalne firmy handlowe, a władze miasta świadomie doprowadzają do upadku kolejnych, sprzedając grunty pod nowe markety i czyniąc z handlu ziemią podstawowe źródło dochodu miejskiego skarbca.

Wyprzedaż miejskich gruntów, jako sposób pozyskiwania środków do budżetu, można porównać do sprzedaży samochodu przez żyjącego z niego taksówkarza: przez jakiś czas nie trzeba się o nic martwić, ale źródło kiedyś wyschnie. FOR proponuje, na przykład, żeby udostępnić wreszcie inwestorom skłonnym założyć u nas swoją działalność, np. produkcyjną albo logistyczną (nie handlową!), tereny w pobliżu autostrady A1. O wykorzystaniu tych terenów grupa sprawująca dziś władzę w Rybniku mówiła jeszcze idąc po zwycięstwo w wyborach 16 lat temu[1]. Skoro przez tyle lat nie potrafiła wywiązać się ze swoich obietnic, zrobi to Forum Obywateli Rybnika.

FOR startuje do wyborów z postulatami wsparcia lokalnych przedsiębiorców. Nasze deklaracje mają poparcie w rzeczywistości: to właśnie ze środowiska Forum Obywateli Rybnika wyszła inicjatywa promowania rybnickiego biznesu za pomocą akcji „642” – logotypu nawiązującego do rybnickich numerów NIP, a umieszczanego na punktach przedsiębiorców płacących podatki w Rybniku. Dzięki tej akcji klienci mają możliwość odróżnienia firm lokalnych od pozamiejscowych. I nawet jeżeli to zbyt mało wobec skali potrzeb, to i tak więcej, niż zrobiła w ostatnich latach Rada Miasta.

Członkowie FOR są też przekonani, że specyfika regionalnych firm może być szansą na utrzymanie się na rynku, również tym zdominowanym przez korporacje. Wyeksponowanie cech odróżniających małe firmy od wielkich koncernów może stanowić klucz do sukcesu, a nie przeszkodę. Są w naszym mieście przykłady przedsiębiorców, którzy sprawnie funkcjonują pod bokiem międzynarodowych gigantów. Do tego potrzebna jest rzeczowa analiza rynku: potrzeb i możliwości. Jest to jednak bardzo trudne bez współpracy i wsparcia władz miasta. Celem FOR jest zorganizowanie tego wsparcia.

Nawet tygodniowy „Festiwal światła” nie pomoże odbudować rybnickiego handlu bez długofalowego, kompleksowego planu działania ustalonego z obywatelami miasta. Z postępowania obecnych władz, widocznego przy okazji remontu ulic Sobieskiego i Powstańców, wynika, że takiego planu nie ma, a wszystkie problemy przykrywa się doraźnymi, choć widowiskowymi rozwiązaniami. Już niebawem coraz mniej popularny sklep Real zmieni szyld na dużo bardziej lubiany przez klientów Auchan. W pobliżu, na miejscu parku, powstanie kolejny supermarket. Sytuacja handlowców w śródmieściu stanie się dużo trudniejsza, niż jest. Już dziś puste lokale czekają na najemców nie tylko w rybnickich kamienicach, ale nawet w galeriach handlowych. W przeciwieństwie do obecnych władz miasta, za to w zgodzie ze swoim mottem – „Ty i Twoja przyszłość” – Forum Obywateli Rybnika pomoże przedsiębiorcom przygotować się na efekty krótkowzrocznej polityki prowadzonej na tym polu w ostatnich latach.

Krzysztof Oleś

X 2014

Źródła:

  1. http://pieniadze.gazeta.pl/Gospodarka/1,122003,14331084,Dyskonty_rosna__hipermarkety_umieraja__Zobacz_gdzie.html
  2. http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/768659,nowa-fala-dyskontow-zaleje-polski-rynek-liczba-sklepow-wzrosnie-do-4-tysiecy-beda-nizsze-ceny.html
  3. http://m.katowice.gazeta.pl/katowice/1,106509,16241960,Wojna_handlowa_w_miescie__Naklejki_z_magiczna_liczba.html
  4. http://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,chcecie-kupowac-u-lokalnych-handlowcow-szukajcie-specjalnych-naklejek-jak-wygladaja-,wia5-3266-24221.html
  5. Raport GUS: Powierzchnia i ludność w przekroju terytorialnym w 2014 r. (24.07.2014): file:///C:/Documents%20and%20Settings/KOles/Moje%20dokumenty/Downloads/powierzchnia_i_ludnosc_2014.pdf

[1] „Nie dać się wyprzedzić”, „Nowiny” Tygodnik Ziemi Rybnickiej, Wodzisławskiej i Raciborskiej, Nr 29 (2285), 22.07.1998r., s.2

  • Udostępnij portfolio
Poprzednie Portfolio Następne S5