Access Token not set. You can generate Access Tokens for your Page or Profile on fb.srizon.com. After generating the access token, insert it on the backend

1

Moja praca daje mi okazję do spotykania wyjątkowych ludzi. Pewnego wieczora siedziałem przy jednym stoliku z przedstawicielami władz Katowic i Tomaszem Koniorem. Projektant budynku NOSPR, najpiękniejszego budynku na Śląsku, opowiadał nam o pracy nad tym dziełem. Opowiadał cudownie i z pasją. W duchu pomyślałem sobie, że pewnie opowiada to samo po raz tysięczny w życiu, ale nadal robił to z wiarą i energią. Bardzo mi się podobało. Później dyskutował z Marcinem Krupą, prezydentem Katowic o ekskluzywnych markach samochodów i o tym, że powinny mieć salony w centrum, bo miasto jest jak dom. Śródmieście jest jak salon właśnie, ta część najładniejsza, ta dla gości. To znaczy, że są inne pomieszczenia, te gorsze. Przestało mi się podobać. Nie polemizowałem. Wyciągnąłem na wierzch skrywaną nieśmiałość. Ripostę, która przyszła mi na myśl schowałem ze wstydem. I wyciągnę ją dopiero teraz. Bo pomyślałem wtedy, że panowie zakładają, że część miasta w ich rozumieniu to wychodek. I pomyślałem coś, czego oni nie powiedzieli.  Jak znam życie, to w tym miejscu akurat przyjdzie mieszkać ubogim. Taki im gotujemy los. W myśleniu wszelakich planistów często brakuje dbałości o człowieka, o jego różnorodność i wpisaną w nas nieprzewidywalność.

Pierwszy raz porównanie miasta do organizmu usłyszałem z ust Andrzeja Waliszewskiego. To oczywiście nie jest nic nowego, istnieje wiele teorii naukowych odwołujących się do tego porównania. Miasto w ujęciu systemowym jest właśnie najbliższe żywemu organizmowi, lub ekosystemowi. Miasto do organizmu porównują m.in. takie tuzy, jak profesor Geoffrey West. Sceptykom nauk społecznych dodam, że to fizyk. Jest kluczowym członkiem zespołu Santa Fe Institute, jednej z najbardziej kreatywnych instytucji naukowych na świecie. Wykład Westa o mieście jest dostępny z polskimi napisami w internecie.  

Miasto jest dla mnie jak człowiek. Oznacza to zmienne nastroje, temperament oraz własną dietę. Lubicie jeść cały czas to samo, jecie wyłącznie to, co zdrowe? Nie zdarza się wam zabawić lub przesadzić? Nie dziwcie się, że urząd też wydaje czasem pieniądze na koncerty (tak jak ja wydaję na kino), promocję (też lubię ubrania, a moja praca zobowiązuje do dobrej prezencji). Analogii z używkami i wydatkami urzędu na szczęście nie znalazłem.

Zachęcam Was do przemyśleń czego w mieście jest za mało, a czego za dużo. Także po stronie urzędowej. Urząd jest tylko jednym z elementów miasta, ma jednak znaczący wpływ. Ta niby błaha prośba kryje w sobie coś więcej. Analiza tego, co warto dodać, a co ująć jest jedną z podstaw nowoczesnego planowania, zwłaszcza w biznesie. Zatem czekam na komentarze.

Piotr Masłowski

Zastępca Prezydenta Miasta Rybnika

Przewodniczący Forum Obywateli Rybnika

  • Udostępnij wpis