0

 

W ramach V Kongresu Ruchów Miejskich 18.05.2017 na Zabytkowej Kopalni „Ignacy” w Niewiadomiu odbył się Dzień Rybnicki. Przybyłych gości przywitano rybnickim hejnałem i zapoznano z historią kopalni „Hoym/Ignacy”. Później w trzech różnych sceneriach odbyły się trzy dyskusje panelowe. Jedną z nich p.t. „Co to znaczy śląskość?”, w magicznej scenerii hali szybu „Kościuszko” poprowadził Piotr Masłowski, a jego gośćmi byli:

Alina Czyżewska – aktorka, aktywistka samorządowa z Gorzowa Wlkp.

prof. dr hab. Zbigniew Kadłubek – wykładowca Uniwersytetu Śląskiego

dr Jan Krajczok – nauczyciel z IV Liceum Ogólnokształcącego w Rybniku
Łukasz Kohut – fotograf, regionalista.

 

fot. T. Wiśniewski

fot. T. Wiśniewski

Poniżej wnioski zapisane po spotkaniu przez Piotra Masłowskiego.
Śląskości nie należy traktować jako odmienności narodowej, być może nawet etnicznej. Śląskość to raczej przywiązanie do wartości dominujących tutaj, taka nasza swojskość i poczucie zakorzenienia. Ślązacy to po prostu ludzie stąd, tutejszy. Ślązakiem jest ten kto chce się nim czuć, kto chce przynależeć do tej grupy.

Poczucie swojskości i silnego zakotwiczenia wpływa na konserwatyzm sporej części Ślązaków.

Uświadomienie odmienności wobec Polaków ma często charakter negatywny, wiąże się z nieprzyjemnymi doświadczeniami i poczuciem odmienności w polskich grupach np. na emigracji.

Śląskość buzuje pod powierzchnią tkanki społecznej. Ilość dyskusji o tym, czego dotyczy, sprawa języka, kwestia uznania Ślązaków jako mniejszości, deklaracje w spisie powszechnym itd. powodują, że Ślązacy to duża grupa ludzi walczących o uznanie ich tożsamości i odrębności. Zatem śląskość jest bardzo blisko ruchów miejskich, ma silny wymiar ruchu obywatelskiego i walki o swoją identyfikację i tożsamość.

Kwestią dyskusyjną jest, czy ewentualnie uznanie Ślązaków za  mniejszość etniczną pomoże, czy tylko rozleniwi aktywistów działających w tym obszarze.

Odmienność historyczna, fakt że Śląskiem administrowali Czesi, Habsburgowie, Prusacy, Niemcy i wreszcie Polacy powoduje, że Ślązacy mają swoją obyczajowość, kulturę ludową, jednak po kulturę wyższą sięgali gdzie indziej. I nie zawsze jest to wybór kultury polskiej.

Pojęcie kultury wyższej należy jednak zaparkować na uboczu, to co jest wyzwaniem to tworzenie nowej, atrakcyjnej treści kulturowej charakterystycznej dla Śląska. Inaczej pozostanie ona reliktem przeszłości, nie będzie atrakcyjna dla młodych.

Śląska krzywda  – poczucie, że to obcy decydują za Ślązaków i traktują ich jako tanią siłę roboczą nie traktuje jako winnych tylko Niemców, ale także Polaków. Obsadzanie kadry kierowniczej ludźmi “z teczki” sięga dalej niż czasy PRL-u, taką samą politykę prowadziła sanacja  (wojewoda Grażyński). W lipcu 1922 część Śląska weszła w skład państwa polskiego, a już po czterech latach lokalne kadry wymieniano na przyjezdnych z Małopolski.

Ślązacy muszą zadbać o to, żeby nie byli utożsamiani tylko z przemysłem. Historia Śląska jest historią ludzi, ich losów, a nie maszyn.

Poczucie krzywdy dotyczy także stereotypowego  postrzegania Ślązaków jako ludzi niewykształconych, bazowanie na stereotypach typu “śląskie szlagry”.

Decyzja o tym, czy śląski jest językiem, jest decyzją polityczną. Nie brak naukowców polskich i zagranicznych gotowych do przychylenia się stanowisku, że śląski jest językiem. W Rybniku odbywają się śląskie dyktanda (w tym roku piąta edycja), po raz pierwszy w tym roku zorganizowano także śląskie dyktando dla dzieci

Ślązacy mają poczucie niższości kulturowej względem Polaków, przy jednoczesnym poczuciu wyższości cywilizacyjnej (organizacyjnej, prakseologicznej).

To, co śląskie przekracza granice, nawet Ostrawa – trzeci co do wielkości ośrodek miejski w Republice Czeskiej  -dzieli się na część śląską i morawską.

Fot. Tomasz Wiśniewski

Wkrótce opublikujemy materiał filmowy z dyskusji.

  • Udostępnij wpis
Poprzednie Wpis Następne S5